GiEwOnT Lyrics by Mata is latest Polish song voiced by him, its music is given by Mata. Brand new lyrics of Giewont song is written by Mata.

GiEwOnT Song Detail

Song GiEwOnT
Singer(s) Mata
Musician(s) Mata
Lyricist(s) Mata

GiEwOnT Lyrics

Za dużo beefów chcę seafood na molo co oni pierdolą wow
Nie jestem nad wodą to nie jestem sobą nie wiadomo po co to
Płakałem w poduszkę pod łóżkiem potwory prawie każdą nocą
W pałacu demony chyba nawiedzony był kopałem w mikrofon wciąż
Każdy zawiedziony mną włączając idoli w to
Mówili mi “wracaj do domu”
Nie wiedziałem czy chcieli mnie wypierdolić stąd
Czy chcieli mi pomóc?
Chciałem się pozbawić ich I nie pozwolić nikomu powiedzieć
Że pomógł mi z dołu wyjść potem naprawić a potem zbawić
A kiedyś to chociaż rozbawić I pionę zbić
Pionier w tym za długo stałem jak pionek
A wolę dym własny festiwal jak rojek
I pole namiotowe w nim od kiedy nagrywam – pierdolę ich
Wszedłem tu jako nastoletni ziomek wysłałem na streama za 2 złote donate
Napisali że chujowe zrozumiałem wtedy że to moja kolej
Zrozumiałem wtedy że w 204 (Zero)
Jak wejdę do kibla w pkp na peta

I ktoś będzie chciał się do mnie w nim przyjebać
To wtedy to samo mu powiem wow
Znowu robię spowiedź przed bogiem
W moim domu kładę łokcie na parapet
Nie ufam na tyle nikomu żeby na głos gadać
O tym tym bardziej mafii koloratek
W dzień pierwszej komunii włożyłeś mu chuja do buzi a miałeś opłatek
Benzo z opiatem wpierdala ten dzieciak teraz
Już nie sam bo taniej za pakiet
Na zakrystii bando masz nawet tam podjeżdżasz w s-klasie
Zostawiam grosika zawsze pani basi na kasie bo ruchasz ich za jej podatek
Chcą 50% podatek na mnie nałożyć I inne osoby bogate
Nie uda im się tego zrobić lecz oddam dwie banie
Jak znowu dostanę na cztery wypłatę
M.a.t bo to ja

Mówią że mi wyjebało ego
Chcę od kaczyńskiego jeszcze więcej mieć go

Z day one’ami zdobywamy giewont
Krzyż na mojej krtani niosę w górę w niebo
Pojebani jacyś jeden skrajnie w prawo
Drugi skrajnie w lewo trzeci w środku ziewa
Każdy z nich tak jak chorągiewa
Zawiewa inaczej gdy się nie przelewa
Kurwy kurwy kurwy
Nie mogę inaczej nazwać tego bo to kurwy
Ty wrzucasz ich do ich urny ej no bo jesteś durny
Ja wrzucę ich do urny no bo jestem kurwa jurny
Jak mają wyginąć leśne dziadki jak pod ochroną jak żubry są
Nie słucham de mono nie ufam demonom
Pod twoją obroną święta boża rodzicielko zgłaszam się po pomoc
Idzie za mną ludzi sporo I to nawet nie jest metaforą
Gonią mnie

Jebie mnie sławomir mentzen I nie lubię jana Śpiewaka
Ich idole keine grenzen w kółku graniastym śpiewają już ponad 33 lata
Pijani za ręce dobiorą się w pary jak leci
Jak tylko braknie do kanasty
Ja chcę mieć tu dzieci I jestem w połowie liściasty w połowie iglasty jak lasy
Do partii wezmę kolegów z klasy paru klasowych pajacy
Choć byli też tacy co choć z wyższej klasy
To nie mieli klasy bo za dużo kasy
Od starych mieli metrem na imielin jadę
Adhd mam I proponują pasy dobrze że wziąłem się do pracy
Której nie dostałem na tacy od mamy
Choć nie mogłem być lepiej wychowany
To nie przejmuj się to ten świat popaprany jest
Sprawił że musisz mi prać łzami wszystkie moje plamy
Nie wybielę się podzielę się z tobą życiem
We wszystkie pozostałe niedziele
Ale proszę nie w kościele bo to dziwne miejsce
Robię płytę o miłości nadziei I wierze lecz w stroju demona
Co drugi z tych gości to bestia wcielona ale w stroju apostoła
Tym kurwom nie wierzę bo taki mam habit
A polska to moja ambona
Niedługo spróbują mnie zabić I zwalić na dragi yeah
Lecz nas nie dogoniat
Po trupie do celu pójdą wszyscy moi
Bo żyjemy grupie co wierzy w heroizm
Choć ma wszystko w dupie I woli hedonizm
W klubie różem ujebany stolik
Moja rodzina robiła na roli I tak zarobiła na rollie
Pożyczył mi stary trzy stówy na studio
Mówią o nas żydzi masoni
Kurwo skończ już pierdolić
33 no bo razem ze szczepkiem chodziliśmy do takiej szkoły
Nie napisał mi wersu żadnego stary biały żadnego nie napisał goły
Raz napisał pół zwrotki Łajcior
Bo za bardzo ganją był upierdolony młody
Mogę do warner mogę do universal no I mogę do sony iść
Poszedłem na uw trochę z nudów
Trochę myślałem że uni w wersach pomoże mi
Poszedłem na swoje bo już się nie boję że powie mi og że czuje zdradzony się
Dotrzymałem z nimi umowy mój kontrakt dla młodych będzie w chuj lepiej zrobiony
Ej dotrzymałem z nimi umowy dałem więcej niż serce

Mówią że mi wyjebało ego
Chcę od kaczyńskiego jeszcze więcej mieć go
Z day one’ami zdobywamy giewont
Krzyż na mojej krtani niosę w górę w niebo
Pojebani jacyś jeden skrajnie w prawo
Drugi skrajnie w lewo trzeci w środku ziewa
Każdy z nich tak jak chorągiewa
Zawiewa inaczej gdy się nie przelewa
Kurwy kurwy kurwy
Nie mogę inaczej nazwać tego bo to kurwy
Ty wrzucasz ich do ich urny ej no bo jesteś durny
Ja wrzucę ich do urny no bo jestem kurwa jurny
Jak mają wyginąć leśne dziadki jak pod ochroną jak żubry są
Nie słucham de mono nie ufam demonom
Pod twoją obroną święta boża rodzicielko zgłaszam się po pomoc
Idzie za mną ludzi sporo I to nawet nie jest metaforą
Gonią mnie

Wardęga epimeteusz uchylił wam wieczko od puszki pandory
Co drugi z waszych idoli ma coś za uszami
Z trzynastolatkami by chcieli pierdolić się
Moja dziewczyna miała siedemnaście
Ale jo nie wiedział choć nie jestem chory
Jak szeryf z youtube’a strzelam w nich na taśmie
Bo zawsze ktoś gorszy jest kto mnie zasłoni
Twój ziomo pedofil już w meksyku domy chce
Ziom znaczy rodak w kraju gdzie wiek zgody na seks
Jest chyba za niski bo robią zawody na gimnazjalistki
A potem kasują dowody albo wyrzucają do wody
Lecz wisły wszystkich co stawiają im kłody pod nogami
W moim typie maturzystki są ale nie pogardzę milfami
Gardzę pedofilami jestem pojebany jesteście zjebani
Chcieli mnie w chórze poznańskie słowiki
Chcieli mnie na gali w mediach prawie krzyżowali za wady
Bo miałem dwie sprawy w tym jedną za cali

Wszystkie zarzuty dawno wycofali
A wy co? ja na fali
Nowy rok tacy sami oh wow
Od pierwszego dnia do ostatniego
M.a.t.a czyli mata mówią na mnie “młody”

This is the end of the Lyrics.